Opis obrazka 1
Opis obrazka 2
Opis obrazka 3
Opis obrazka 4
Opis obrazka 5
Start Niemiecka energetyka (1900-1945) Energetyka wodna

Pierwsza na świecie elektrownia podwodna uruchomiona w 1940 r w Rościnie na rzece ParsęcieI wojna światowa niekorzystnie wpłynęła na rozwój działalności inwestycyjnej „central". Brakowało niezbędnych dla energetyki surowców, jak węgiel, miedź czy guma. Niedostatek miedzi utrudniał budowę nowych linii wysokiego napięcia

Konfiskowaną przez wojsko miedź zastępowano drutem żelaznym.Z drugiej jednak strony, korzyści płynące z użytkowania prądu elektrycznego poznano właśnie w czasie wojny, kiedy zwiększające się braki węgla i siły roboczej, szczególnie w rolnictwie, coraz bardziej nakłaniały do korzystania z energii elektrycznej.

W efekcie, koniec I wojny światowej oznaczał dla „wielkiego planu" nadzwyczajne rozbudzenie zapotrzebowania na energię i... problemy finansowe pogłębione jeszcze szaleństwem inflacyjnym z początku lat dwudziestych.

Wtedy to podjęto kolejną ważną decyzję natury technicznej -postawiono na energetykę wodną i wykorzystanie potencjału pomorskich rzek.

W 1919 roku powołano specjalne biuro badawcze, które miało się zająć tym zagadnieniem. Dokonane rozeznanie doprowadziło do opracowania pięciu projektów budowy siłowni wodnych: nad rzeką Radwią koło Rosnowa, nad Słupią w Kondratowie i w Krzyni (powiat Słupsk), nad Regą koło Likowa oraz w powiecie Rejowice.EW Niedalino moc:3x370kW = 1100kW

Budowę tych elektrowni prowadzono w latach 1922-26.Każda naprawa starych mechanizmów to coś niepowtarzalnego i fascynującego - twierdzi Emil Strucki. Na przykład,

w Nowym Żytniku (początek lat 90-tych): - Wezwano nas tam, bo coś „tłukło", gdy turbina nabierała obrotów. Kawałek po kawałku rozebraliśmy wszystko. To były stare i piękne części...

Okazało się, że pękła cewka elektromagnesu, a siła odśrodkowa powodowała, że uderzała o stojan. Teraz trzeba mocno pogłówkować .Żadne instrukcje nie powiedzą, co zrobić. Liczy się pomysłowość i złota rączka. Użyliśmy kleju i z pietyzmem ponownie złożyliśmy wszystko do kupy.

Wyjątkowość tych urządzeń sprawiała, że nie było co marzyć o oryginalnych częściach zamiennych. Nie produkowano w Polsce linki profilowanej do uzwojeń o wymaganych parametrach. Nikt nie chciał podjąć się przezwojenia generatorów.

Przezwoić uzwojenie stojana, to był wielki problem. Tam duże prądy, uzwojenie się nagrzewa, ważne, by izolacja przewodu była dobra. Wiedziałem, że takie uzwojenie mogą mi zrobić w „Czerwonaku" (zakłady w Poznaniu), ale trzeba by im dać projekt i całą unikalną technologię. Zacząłem kombinować.Pojechałem do fabryki kabli i tam zobaczyłem, że mają jakieś izolowane płaskowniczki o odpowiednich wymiarach i dające się profilować.Trzeba by je sztukować, ale gdyby to się udało, to miałbym upragnione uzwojenie. W „Czerwonaku" po namyśle stwierdzili, że da się zrobić... I zrobili.

Jan Wesołowski, mimo że większość swej kariery zawodowej w ZE zajmował się czymś innym, to jednak najsympatycz-niej wspomina początki pracy, gdy skierowano go do remontów elektrowni wodnych.