Opis obrazka 1
Opis obrazka 2
Opis obrazka 3
Opis obrazka 4
Opis obrazka 5
Start O BHP w pracy Tajny agent z BHP

Józef CieślakJózef Cieślak, od 1977 roku w służbach BHP, opowiada o swojej pracy: - Przygotowywaliśmy dla monterów specjalne pokazy, które miały dać im do myślenia. Na słupach zawieszaliśmy kukłę, a potem włączaliśmy na linię prąd. Kukła natychmiast się paliła i rozlatywała. Taka demonstracja porażenia prądem...
Dużo przebywaliśmy w terenie przyglądając się pracy naszych brygad. Mieliśmy lornetki do skrytego podglądania i radiostacje do nasłuchów rozmów monterów. Zachowywaliśmy się trochę jak szpicle.

Kiedyś, a było to w Koszalinie, podsłuchaliśmy przez radiostację, że jedzie ekipa do pracy w jednej ze stacji. Zjawiliśmy się tam wcześniej, wiedzieliśmy, że nie mają właściwie przygotowanego stanowiska pracy. Kiedy podjechali, któryś z nich nas zauważył i zamiast wejść do stacji, zrobili w tył zwrot i... czmychnęli.

Słyszeliśmy potem jak ze swoimi rozmawiali, że zauważyli biały samochód BHP...
Natomiast gdy na taki „patrol" udaliśmy się do Rejonu Szczecinek, to żeby nie gadali, że my jak psy gończe się zachowujemy i rzekomo na złość ludziom te swoje inspekcje robimy, wzięliśmy ze sobą kierownika technicznego Rejonu, żeby sam zobaczył jak jego ludzie się sprawują. Pojechaliśmy pod Bobolice i patrzymy przez lornetkę, a tam brygada na linii, a uziemienia nie ma. Tylko odłączników użyli i sądzili, że to wystarczy... Trzeba było setny raz tłumaczyć, że ptak usiądzie na odłączniku i zatrzepocze skrzydłami łącząc przewody, albo młócka jakaś się będzie odbywać i chłopi sami włączą odłączniki i... nieszczęście gotowe.Edward Lisiński-przechodzący na emeryturę (2009 r)

- Wypadki to w 99 procentach błąd człowieka - twierdzi Jacek Zawadzki. - W energetyce obowiązuje generalna zasada: „wyłącz, sprawdź brak napięcia, uziemij". Jeżeli te warunki zostaną spełnione, to w zasadzie nie ma możliwości porażenia. Jeśli jest dobre uziemienie, to nawet gdyby włączyć linię, człowiek znajdujący się między uziemieniami jest bezpieczny. Kiedyś w Międzyzdrojach pracowali monterzy na linii 110kV, dyżurny się pomylił i włączył na nich napięcie... Ale uziemienie było bardzo dobre i nic się im nie stało.

I jeszcze jedna zasada, zgrabnie sformułowana przez „behapowca" Karola Makowskiego, a przytoczona tu przez Edwarda Lisińskiego: „Nieładnie jest trzymać ręce w kieszeni, ale w energetyce się to opłaca.

Jacek Zawadzki