Opis obrazka 1
Opis obrazka 2
Opis obrazka 3
Opis obrazka 4
Opis obrazka 5
Start SOWI-ZWSE-ZBE Radź sobie sam...

Tadeusz Barów (1986 r)„Samodzielny Oddział Wykonawstwa Inwestycyjnego" (SOWI) przy ZE-Koszalin powołany został 3 listopada 1962 roku (zarządzenie nr 7 dyrektora naczelnego ZEOZ) z zadaniem „wykonywania robót sieciowych i stacyjnych w zakresie średnich i niskich napięć, prowadzonych systemem gospodarczym w zakładzie macierzystym". -SOWI powołany został dla robót, których nie miał kto prowadzić - wyjaśnia Tadusz Barów. - Powstawały przy zakładach energetycznych w całej Polsce jako oddziały wykonawstwa inwestycyjnego...

- Istniał już co prawda Samodzielny Oddział Wykonawstwa Inwestycyjnego przy Okręgu Poznańskim, ale nie był w stanie podołać zapotrzebowaniu wszystkich zakładów energetycznych ZEOZ - wspomina Henryk Nowosad, pierwszy dyrektor koszalińskiego SOWI. - U nas przeizolowywali linię 40 kV Białogard-Koszalin na 110 kV (lata 1959/60). Jednak ogromnej ilości prac przy liniach i stacjach niskiego napięcia nie miał kto robić. Brakowało fachowców. Brygady własne Zakładu Energetycznego wykonywały co się da systemem gospodarczym, nie był to jednak zorganizowany system. A ponieważ w energetyce panował wówczas tzw. trend dla zapewnienia wykonawstwa i były pieniądze - to trzeba było je przerobić. Zaczęły więc powstawać SOWI.Tadeusz Barów (2009 r)

Stanowisko dyrektora koszalińskiego SOWI zaproponowano Henrykowi Nowosadowi. -Nie chciałem, byłem zadowolony ze swej dotychczasowej pracy w Wydziale Inwestycji i Remontów. Ale Orłowski powiedział, że nie ma nikogo lepszego na to stanowisko, a ja nie potrafiłem odmówić. Dostałem nominację i miałem działać. Było to tworzenie „czegoś"z „niczego".

Dlatego postawiłem warunki, spytałem dyrektora Orłowskiego na kogo mogę liczyć - skoro miała być to firma na własnym rozrachunku, z własną księgowością, całą administracją... Była tylko nominacja, żadnych budynków, infrastruktury... Dyrektor na to: „masz głowę, masz dyplom, radź sobie sam... A jak będziesz czegoś potrzebował, to przyjdź, porozmawiamy... pomoc będzie".

Miałem swój pogląd, wiedziałem czego chciałem. Pierwsza rzecz, pomyślałem, musi być jakieś lokum. Pomieszczenie i ludzie to podstawa. Mogłem ich brać z Zakładu, ale tak, by nie nadwyrężać potencjału ZE.

Dostałem trochę kadry do administracji i kilku monterów. Reszta to nabór z ogłoszenia prasowego. Nie stawialiśmy żadnych warunków gdy chodziło o przygotowanie zawodowe. Zgłosiło się kilkadziesiąt osób, przeważnie z małych miejscowości. Nie mieli wykształcenia zawodowego, dlatego od razu zorganizowaliśmy dla nich kursy wewnętrzne.

Włączeni zostali do brygad doświadczonych monterów. Uczyli się „w biegu". Na lokal dla SOWI adaptowaliśmy pomieszczenia magazynowe przy ulicy Klonowej w Białogardzie. Sprzęt do pracy wypożyczaliśmy odpłatnie z Zakładu. Własnego nie mieliśmy. Od razu też pojawiły się zlecenia. Pamiętam, że na początku było 1,3 miliona złotych do przerobienia.

W pierwszym roku działalności SOWI wybudowało 15 obiektów, w tym dowiązania kablowe niskiego napięcia do sześciu stacji 15/0,4 kV w Białogardzie, co umożliwiło przejście na zasilanie miasta z napięć nietypowych na 15 kV. Podobne prace wykonywano też w Drawsku Pomorskim.

- Rósł przerób, majątek SOWI, usprzętowienie. Pojawiły się samochody ciężarowe z wyciągarkami („Lubliny"), dźwig, świder
- sprzęt którego nie chcieli w Zakładzie. U nas było to tak dobrze zorganizowane, że wszystko się opłacało. W pierwszym rzędzie zaspokajaliśmy wszystkie potrzeby Zakładu, a jeśli mieliśmy tzw. moce przerobowe, to mogliśmy wykonywać także dla inwestorów z zewnątrz. To były przeważnie prace dla urzędów miast i gmin, typu oświetlenia ulic.