Opis obrazka 1
Opis obrazka 2
Opis obrazka 3
Opis obrazka 4
Opis obrazka 5
Start Dunowo Kolejna lata...

Dunowo:transformator zainstalowanyOdbiór techniczny (w obecności wiceministra MEiEA) nie oznaczał pełnego wejścia stacji do ruchu. Właściwie uroczyście otwarto sam obiekt, nie wyposażony jeszcze w transformatory. Przez Dunowo płynął prąd linią z Krajnika (Dolna Odra) do elektrowni
w Żydowie o obniżonym (na odcinku Krajnik-Dunowo) napięciu 220 kV. Doposażanie stacji trwało jeszcze dobrych kilka lat.

Emil Strucki nadzorował instalowanie transformatorów. Pierwszym była jednostka 400/ 220 kV produkcji rumuńskiej. Ten transformator obsługiwał linię 220 kV zasilającą
Zydowo. Drugi, polski 400/110 kV uruchomiono w 1980 roku. Za jego pośrednictwem dostarczano energię elektryczną do regionalnej sieci 110 kV. - Było trochę z nim problemów - mówi Emil Strucki. - Miał wady fabryczne, stale przeciekał.

Pechowy od początku. Transport tego transformatora z fabryki w Łodzi do Dunowa trwał... prawie 1,5 miesiąca. Załadowano go na platformę kolejową na początku marca 1980 r., ale wkrótce zdjęto, bo się okazało, że coś nie tak było z wymiarami. Potem komisyjne pomiary i ponownie na platformę. Transport ruszył 4 kwietnia. Ponad 2 tygodnie transformator podróżował po Polsce. Po drodze, na stacji towarowej w Płocku wagon się wykoleił uszkadzając kilka zwrotnic. Do celu dotarł 20 kwietnia. am montaż transformatora, z powodu licznych wad fabrycznych i nieterminowego spływu części, trwał również bardzo długo - ponad 2 miesiące.

W latach 1983-87 linia 220 kV do Żydowa pracowała na obniżonym napięciu 110 kV, bowiem rumuński transformator 400/220 kV wypożyczono do Dolnej Odry.
- Kierownikiem stacji Dunowo byłem w latach 1977-80 - wspomina Andrzej Gałus. - Jeszcze w trakcie budowy przygotowywaliśmy obsadę stacji. Kursy, szkolenia, egzaminy - bardzo rygorystyczne. Dużo technicznych nowości i odpowiedzialności. Pełniliśmy dyżury na zmiany. Do Okręgu wysyłało się meldunki pomiarowe, a stamtąd przychodziły polecenia. Pierwszymi dyżurnymi stacji zostali : Edward Preckajło ,Ryszard Kurłowicz ,Edward Kanarek, Marian Puciłowski, Andrzej Malejki. Krótko przed stanem wojennym z powodu braków kadrowych do pracy w Dunowie zostali oddelegowani dyżurni RDR Koszalin : Ryszard Dranikowski, Jerzy Pietrzak, Mirosław Wieniawski. W czasie trwania stanu wojennego obiekt był strzeżony przez pluton Ludowego Wojska Polskiego który był zakwaterowany w pomieszczeniach budynku stacji.

- Od początku budowy byliśmy przy montażu wszystkich urządzeń - opowiada Lech Kukieła specjalista od wyłączników. - Uczyliśmy się nowych dla nas technologii. Przez lata jeździliśmy na szkolenia, przeglądy, naprawy. ZE bardzo skorzystał na Dunowie pod tym względem. Rosło wykształcenie pracowników ,zdobywali doświadczenia,uzyskiwali certyfikaty. Po "szkole Dunowa" nasi nie mieli problemów z zatrudnieniem gdziekolwiek indziej w Polsce.

,,Oczkiem w głowie" była sprężarkownia. Powietrze pod ciśnieniem 160 atmosfer dostarczała do wyłączników pneumatycznych (w razie wyłączenia transformatora, sprężone, suche powietrze „zdmuchiwało" łuk elektryczny). Na owe czasy był to bardzo nowoczesny system. I nadzwyczaj ważny, bowiem gdyby wyłączniki pneumatyczne zawiodły, to nie zlikwidowany łuk elektryczny - przy tych napięciach (400 kV) i mocach, mógłby ,,puścić z dymem" całą stację.

Jak wszędzie, gdzie mamy do czynienia z techniką, zdarzają się awarie. Jedną z nich wspomina Lech Kukieła: - To była chyba pierwsza, poważniejsza awaria w Dunowie, tuż przed 1. Maja, chyba w 1979 albo 1980 roku. Nie udawało się załączyć wszystkich faz, coś było nie tak z wyłącznikiem. W efekcie nie działała linia 400 KV z Dunowa do Gdańska, a to miasto głównie stąd otrzymywało prąd. Musieli wprowadzić ograniczenia w Gdańsku. Sprawa stała się polityczna. Czy przypadkiem nie sabotaż... Wtedy to ja, nawet osobiście, rozmawiałem z ministrem. Dzwonił i pytał, czy możemy sami naprawić. Mówiliśmy, że tak, ale że jest pewne ryzyko... Trochę się tego ryzyka obawialiśmy. W końcu minister zadecydował, że przyślą specjalistyczne ekipy. Nasza rola sprowadziła się do przygotowania im miejsca pracy. Zrobiliśmy to dobrze, bo naprawa zajęła tylko dwie godziny. Potem minister raz jeszcze dzwonił i dziękował...

W ramach prac nad optymalizacją układu sieci 110 kV wokół Koszalina i podwiązania jej pod Dunowo (o czym wyżej mówił E.Czaja), w 1980 roku „rozcięto" linię 110 kV Białogard-Koszalin i wprowadzono ją do Dunowa. Na podejściu do stacji zastosowano słupy ze stali „corten" nie wymagające malowania. Rok później doprowadzono do Dunowa linię 110 kV z GPZ Koszalin „Bieruta". W 1982 roku oddano do użytku GPZ w Darłowie i łączącą go z Dunowem linię 110 kV.