Opis obrazka 1
Opis obrazka 2
Opis obrazka 3
Opis obrazka 4
Opis obrazka 5
Start Rozbudowa i rozwój (1950-1990) Coś z niczego ... Smarkacze i złote rączki

Ryszard NowakRyszard Nowak przyszedł do energetyki po ukończeniu Technikum Elektrycznego w 1956 roku:

- Byłem młody, a w Rejonach pracowało wielu frontowców... My młodzi dogadywaliśmy się z nimi, ale bywały różne sytuacje. Pamiętam, kiedyś była awaria na linii Jastrownie-Wafcz, w czasie strasznej śnieżycy i zadymki... A tam w Wałczu pogotowie domowe miał niejaki Szuwalski. Ja do niego dzwonię i mówię: panie Szuwalski, trzeba wysłać ludzi na tę linię i  usunąć awarię... A on do mnie:„ty gówniarzu jeden, co ty sobie wyobrażasz, że kim ty jesteś, by mi polecenia wydawać...". Ja, młody smarkacz, miałem 22 lata, mogłem się poskarżyć gdzieś wyżej, bo racja była po mojej stronie. Ale uważałem, że on ma prawo tak do mnie powiedzieć, bo mógłby być moim ojcem lub dziadkiem...

Jeszcze długie lata po wojnie energetyka na Pomorzu opierała się na technice poniemieckiej. Brak było części zamiennych, a bieżąca obsługa linii, rozdzielni, transformatorów czy wyłączników wymagała, siłą rzeczy, wielkiego zmysłu praktycznego i technicznego „sprytu".

- Ci starzy monterzy to byli świetni fachowcy, złote rączki, wszystko potrafili - opowiada Lech Kukieła. - Byli doskonałymi Lech Kukiełakowalami, stolarzami, frezerami. Kiedy jako młody technik po raz pierwszy przyszedłem na warsztat i zobaczyłem te dość archaiczne urządzenia, to moim pierwszym odruchem było zaproponowanie starszym kolegom wymienienie tokarki na nowszą, bardziej wydajną.

I tu zdziwienie - napotkałem opór tych ludzi. Ta stara tokarka, niby mało wydajna, ale im pasowała. Kiedy na warsztat zaczęli przychodzić młodzi, to już inaczej było. Ci chcieli na nowszych pracować.

Był tam taki tokarz, Jan Skuba, typowa złota rączka. Nie było rzeczy, której nie potrafiłby zrobić. Po ukończeniu technikum dostałem na pracę końcową zadanie: zrobić w przekroju przekaźnik Bucholza, ładnie go rozmieścić i zademonstrować poglądowo jak działa. Wszystko było gotowe, ale miałem kłopoty z ustawieniem tego przekroju tak, żeby go elegancko wyeksponować. Poprosiłem Skubę o pomoc i on mi taki stojak na nóżkach dorobił.

Jak zdawałem tę pracę, to komisja egzaminacyjna nie interesowała się przekaźnikiem, tylko stojakiem Skuby... Pytali , kto i jak to tak pięknie zrobił...


Jan Skuba -Białogard 1951 r