Opis obrazka 1
Opis obrazka 2
Opis obrazka 3
Opis obrazka 4
Opis obrazka 5
Start Rozbudowa i rozwój (1950-1990) Dwóch Dyrektorów-dwie epoki Arystokrata-epoka Sygi

Dyr.Gustaw SygaPo odejściu Mariana Orłowskiego, na stanowisko dyrektora ZE-Koszalin mianowano inż. Gustawa Sygę - człowieka innego typu, wykształconego technokratę, menedżera. Fachowo znakomicie przygotowany - studia na Politechnice Poznańskiej, praca na stanowisku kierownika Rejonu Energetycznego w Szamotułach, a później na wysokim „stołku" w dyrekcji ZE-Poznań-Teren.

W ciągu 26 lat pełnienia funkcji dyrektora ZE-Koszalin (1968-94), dobrze - w powszechnej opinii - zarządzał powierzonym mu przedsiębiorstwem. Za jego czasów Zakład przeszedł gruntowną modernizację. Stworzono stabilny i bezpieczny pod względem odporności na zakłócenia system energetyczny, a koszaliński (miejski) układ sieci i rozdzielni stał się niemal modelowym w kraju.

Potrafił też Gustaw Syga odpowiedzialnie i rozważnie zachować się w trudnych sytuacjach, a tam, gdzie w grę wchodziły kwestie moralne - zachować się po prostu przyzwoicie. Tak było m.in. po ogłoszeniu stanu wojennego, kiedy nie pozwolił na represjonowanie nikogo z pracowników Zakładu. Gdy było trzeba, działał szybko i zdecydowanie. Takim pokazał się najbliższemu otoczeniu
w 1975 roku, gdy (o włos" nie doszło do likwidacji ZE-Koszalin.

O ile w stosunkach z ludźmi Marian Orłowski uchodził za człowieka otwartego, ze skłonnością do fraternizowania się z załogą, o tyle Gustaw Syga odbierany był jako ,,milczek", dystansujący się od otoczenia.

- Dosyć trudno się z nim rozmawiało -przyznaje Jacek Zawadzki. - Typ milczka, nie wiadomo było, co myśli. Ale i do tego można się było przyzwyczaić. Najważniejsze, że dawał ludziom pracować.

- Henryk Vierek: - Ja wiedziałem, że on taki milczący, ale niektórzy nie... Często pytany o coś, nie odpowiadał, widać było, że nieobecny myślami... To ludzi konfudowało...Dyrektorzy: Syga, Samusz oraz szef ZDR Gojżewski

- Zdzisław Wudkowski podkreśla inną cechę charakteru dyrektora Sygi: - Pedant, dokładny, precyzyjny... Kiedyś przyjechał do Białogardu na inspekcję, to było tuż po nominacji na dyrektora. Chodził po terenie byłej elektrowni, a tam była taka podstacja energetyczna, już nieczynna, wszystko zostało z niej wymontowane, teren obrośnięty chwastami, zaniedbany... On tam chodził, oglądał, i w końcu z niesmakiem rzekł: „noo... nie za bardzo tu u was... "Po tygodniu zachodzę na teren podstacji, a tam wszystko wyglansowane, wysypane żółtym piaskiem, chwasty pracowicie powyrywane... pełna kultura...

Fachowiec, porządny człowiek, trochę dziwak i „arystokrata" (Wanda Panfil) - tak widzą Gustawa Sygę jego podwładni. I tych opinii nie podważyło kilka ostatnich, nieudanych lat w jego karierze, kiedy zaangażował Zakład w dość wątpliwe przedsięwzięcia gospodarcze.